niedziela, 10 kwietnia 2022

Rozdział 15 (Victoria Fraska)

   O 6 rano Will wstał. Zaczął się rozglądać, był w swoim domu, jednak coś tu nie pasowało. Chwilę później uświadomił sobie, dlaczego.

-       -  Paweł?

Nikt nie odpowiedział.

-       Paweł?!

Kiedy znowu nikt nie odpowiedział. Will pomyślał, że może zszedł zrobić sobie śniadanie.

Przecież go nie oprowadzałem, to skąd wie, gdzie jest kuchnia? - pomyślał

    Schodząc na dół, w jego głowie pojawiały się straszne myśli, co mogło się stać oraz rozmazane obrazy tego, co się stało wczoraj. Ale co wydarzyło się wczoraj? Nawet tego nie był już pewien...

-       Paweł? - z niepewnością w głosie po raz kolejny zawołał klienta

-        Hm? Jaki Paweł?

Popatrzył na niego wielki mężczyzna, widział go kiedyś, lecz nie mógł sobie przypomnieć kto to.

-       Will!! Ty żyjesz!!

-        Kim jesteś? - zapytał zdezorientowany

-        Przecież to ja, twój brat Ka...

-      Karl?!

-        O! Czyli mnie pamiętasz! - krzyknął z radością

-       Nie wiem... chyba tak.

Zapanowała niezręczna cisza. Nagle Will odezwał się.

-        Co się ze mną działo przez cały ten czas? - zapytał

-        Miałeś urojenia, myślałeś, że wszyscy to duchy - na twarzy Karla widać było smutek – Kiedy trafiłeś do szpitala psychiatrycznego, podczas pierwszej nocy spadłeś z łóżka i straciłeś przytomność.

-       Czyli...

-       Czekaj jeszcze nie skończyłem.

-       Przepraszam.

-    Kontynuując, zabrali cię do szpitala, gdzie okazało się, że zapadłeś w śpiączkę. Nie było to tak poważne, więc mogłem zabrać cię do domu i tam się tobą opiekować. Co jakiś czas oczywiście przyjeżdżał lekarz, żeby zobaczyć, czy wszystko jest w porządku.

    Will próbował coś powiedzieć, ale słowa nie kleiły mu się w logiczne zdania. W końcu zdołał wypowiedzieć chociaż jedno zdanie.

-        Czyli to był tylko sen?

    I tak oto zakończyła się przygoda Williama Smitha. Szpital, w którym został zamknięty, nie skrywał żadnej mrocznej tajemnicy i był w sumie bardzo profesjonalny. Karl okazał się naprawdę istnieć, co prawda nie w takiej postaci, jaką widział w snach (chociaż może to i dobrze). A co najważniejsze przestał mieć urojenia i zaczął nowe normalne życie bez strachu, że coś lub ktoś go zabije.

 

Rozdział 14 (Antonina Sikora)

     Will przez całą noc nie mógł zmrużyć oka. Nie mógł pojąć, co z tego się dzieję, czemu do psychiatryka chciano zabrać również jego klienta? O co chodziło szefowej i szefowi? Czemu Paweł chce ich ,,załatwić’’? 

     Przez całą noc towarzyszył mu tego typu natłok myśli, męczyło go to, więc uznał, że pójdzie się przewietrzyć. Założył buty i kurtkę, zamknął mieszkanie i wyruszył nad zatokę. Cały czas myślał nad tą tajemniczą sytuacją, jedno pytanie gnębiło go szczególnie - kim jest Paweł? Zastanawiało go to bardziej niż cokolwiek, dlaczego chcieli zabrać go razem z nim do psychiatryka? Czy na pewno można mu ufać?

     William coraz wnikliwiej analizował, szedł wzdłuż uliczki wąskiej ścieżki prowadzącej nad wodę, usiadł na pomoście i zasnął.

    O 3 w nocy obudził go zegar. Will szybko się ocknął i lekko zmieszany tym, gdzie jest, udał się z powrotem do mieszkania. Po drodze postanowił zahaczyć o całodobowy sklep, by kupić coś do jedzenia. Kiedy miał już wołać kasjera, usłyszał w radiu: „O 3:03 w miasteczku Brixham widziano seryjnego mordercę Richarda Watson ‘a. Miał na sobie niebieską kurtkę, zmierzał w kierunku zatoki. Prosimy o zamknięcie mieszkań i ostrożność,’’

    Will’ owi stanęło serce, był tam przecież jeszcze 3 minuty temu, gdyby nie zegar, mógł już nie żyć. W pośpiechu odłożył zakupy i popędził do domu. To, co zobaczył, było przerażające. Drzwi do mieszkania były otwarte, światło w przedpokoju migotało. Gdy wszedł, zobaczył również puste łóżko oraz zakrwawiony nóż wbity w ścianę i podtrzymujący kartkę z napisem: ,,Tym razem ci się udało, jednak nie myśl, że uciekniesz - twój serdeczny kolega Richard, czy też może bliżej ci znany ,,Paweł’’ :)’’

    Will w jednaj chwili połączył fakty. W jego mieszkaniu spał morderca…

sobota, 2 kwietnia 2022

Rozdział 13 (Julia Lesicka)

      Mężczyzna po chwili się ocknął i ujrzał uwięzionego klienta, z którym miał się spotkać. Okazało się, że nawiedzona sprzątaczka uwięziła Willego i jego klienta. 

- Czego pani od nas chce? - zapytał zdenerwowany Will.

- Dostałam zlecenie, żeby was tu uwięzić i przetrzymać, dopóki szef i szefowa nie przyjdą - powiedziała nawiedzona sprzątaczka. 

- Jeśli myśli pani, że nas zabiją, to pani się grubo myli - powiedział klient do sprzątaczki .

- To się jeszcze okaże, hahaha - powiedziała z przerażającym śmiechem sprzątaczka.

    Po kilku minutach szef i szefowa przyszli do kawiarni.

- No dzień dobry, Will - przywitał się szef. 

- Co pana do nas sprowadza? - zapytał mężczyzna.

-  Przyszliśmy was zabrać do psychiatryka - oznajmił szef. 

- O, nie ma mowy - powiedzieli w tym samym czasie Will i klient – no cóż, sami się prosiliście, będziemy musieli was wyciągnąć stąd siłą- oznajmił spokojnie szef. 

    Will i klient zaczęli się bić. Gdy pokonali sprzątaczkę, szefa i szefową, szybko uciekli z kawiarni i udali się prosto do domu Willego. 

 - Uff, całe szczęście, że udało nam się ich pokonać - westchnął klient. 

- No to prawda, a tak w ogóle, jak masz na imię? -zapytał Will.

- Jestem Paweł – oznajmił.

- Dobra, Paweł, to prześpijmy się, a jutro obgadamy plan, jak załatwić siedzibę szefa i szefowej, i jak ich załatwić. 

- Ok, dobranoc - pożegnał się Paweł.

niedziela, 27 marca 2022

Rozdział 12 (Nadia Imbierowicz)

       Spotkanie miało się odbyć o godzinie 16, więc Will prawie się na nie spóźnił, bo o 15.50 wyszedł z biura. Gdy był na miejscu, zobaczył, że w restauracji nie ma żadnego klienta, więc usiadł do stolika i chwycił telefon, aby zadzwonić do klienta.

- Masz ci los, nie mogę się dodzwonić - mówił do siebie

     Po chwili podeszła do niego kelnerka, która spytała się czy może mu w czymś pomóc.

-Nie, dziękuję, umówiłem się tutaj z moim klientem, ale nigdzie go nie widzę i nie mogę się do niego dodzwonić.

-Okey, rozumiem, w razie czego proszę mnie wołać.

    Kelnerka odeszła, a Will znudzony czekaniem pobrał sobie na telefon grę i zaczął w nią grać... Tak minęło 30 minut, a klienta nadal nie było. Will wszedł w kontakty i zadzwonił do szefa, lecz on nie odbierał. Nagle w restauracji zakluczyły się drzwi, lecz nikogo tam nie było widać. Will wstał i podszedł do lady i zaczął wołać obsługę.

- Haloo? Jest tam kto?

*Cisza*

- Halooo!

     Nikt nie odpowiadał, więc wszedł za ladę i poszedł zobaczyć, czy ktokolwiek jest w restauracji. Niestety, nikogo nie zastał... Został mu do sprawdzenia tylko kącik dla sprzątaczki. Uchylił lekko drzwi i zaglądnął do środka, Zobaczył tam stół operacyjny oblany krwią i kilka noży na podłodze. Wszedł dalej do pomieszczenia, aby zobaczyć je całe. Po chwili coś wyskoczyło mu przed twarz i zemdlał...

 

niedziela, 20 marca 2022

Rozdział 11 (Sebastian Majchrzycki)

   - Boo..

     William stanął w szoku. Duchy wróciły. Przypomniało mu się, dlaczego on w ogóle przybył do tamtego ośrodka.

- Will, coś się stało? - lecz go nie było.

    Nagle Adam poczuł ogromny ból w plecach, upadł na ziemie z wbitym nożem kuchennym.

    W lokalnych wiadomościach pojawił się artykuł o zmarłym Adamie Allenie, który został zamordowany w własnym mieszkaniu.  Ludzie mieszkający blisko miejsca zdarzenia siedzieli w domach przerażen,i gdyż sprawca nadal nie został aresztowany. 

    William zdawał sobie z tego sprawę, że jest uznawany za mordercę, ale to przecież jego duchy atakują, więc nazywa to działaniem prawdziwego bohatera, bo to on chce uratować świat od duchów. Wrócił na swoją działkę, która była cała porośnięta roślinami. Po jakże trudnej przeprawie przez krzaki dotarł do domu i poszedł się umyć, by zmyć krew z ubrań.

    Na następny dzień poszedł jak co dzień do pracy. Wszedł do biura z kawą dla siebie i swojej asystentki. Przepraszał za nieobecność, ale jak on to nazwał: „miał problemy rodzinne”.

- Ostatnio niebezpiecznie w tych czasach - powiedział współpracownik do Willa.

- Zgadza się - odpowiedział William

- To było blisko ciebie, co nie?

- Tak, lecz nie widziałem nic specjalnego wtedy.

      Dialog pomiędzy mężczyznami głównie skupiał się na temacie ostatnich zdarzeń, lecz nie była to jakaś poważna rozmowa.

     Mijały godziny w pracy, William zbierał się na spotkanie z klientem. Mieli spotkać się w znanej restauracji Dorsia.

czwartek, 17 lutego 2022

Rozdział 10 (Dawid Nowakowski)

 …, że pielęgniarki zaczęły go gonić. Chciały go złapać, by ponownie umieścić w ośrodku. Karl zastrzelił Basię i Nadię oraz powiedział, a nawet rozkazał Williemu:

- Dobra teraz uciekaj i tu nie wracaj oraz nikomu nic nie mów, ROZUMIESZ?!

Willi bardzo zestresowany odpowiedział.

- Tak.

    Zaczął uciekać. Na szczęście za rogiem zatrzymała się taksówka, więc udało mu się odjechać do domu. Niestety nie miał przy sobie pieniędzy, więc znowu musiał uciekać. Gdy odbiegł od taksówkarza, przez park poszedł do domu swojego kolegi Adama. 

- Adam, otwórz, to ja, Will.

    Niestety Adam nie otworzył, tylko odpowiedział:

- Jesteś poszukiwanym zbiegłym z psychiatryka, a także mówią, że masz urojenia, boje się, że mi coś zrobisz.

     Willi zaczął panikować.

- Proszę, otwórz, ci ludzie z psychiatryka chcieli mnie zabić, zabili Leona, błagam, wpuść mnie!

    Adam otworzył drzwi i zrobił mu kawę. Willi opowiedział mu o zdarzeniach w szpitalu i jego ucieczce. Następnie Adam powiedział, żeby to zgłosić na policję, ale on odpowiedział, że zrobią to jutro i zapytał kolegę czy będzie mógł u niego odpocząć i przenocować. Adam się to zgodził. W nocy Williego męczyły koszmary, że pielęgniarki go znowu złapały, lecz to był tylko sen. Rano wyszedł z towarzyszem, aby iść zgłosić na policję całe zdarzenie.  Wtedy nagle zadzwonił do niego nieznany numer i powiedział........

poniedziałek, 14 lutego 2022

rozdział 9 (Łukasz Matuszak)

   Nadszedł moment na sprawdzenie, co kryje się za drzwiami pokoju. Zaciekawiony Will wyszedł zza filara, podszedł do drzwi I ujrzał kobietę, która krzyczała na cały budynek. Jako że Will znajdował już się poza pokojem, z którego uciekł, postanowił wydostać się z psychiatryka. Zauważył, że przy recepcji nikogo nie ma, więc podszedł do biurka I zauważył, że leży na nim telefon. Zabrał go, wpisał numer do Karla I zadzwonił.

- Halo? Cześć Karl, to ja Will. Jestem przy recepcji I próbuję się stąd wymknąć. Chciałbyś mi pomóc ?

- Jasne, już idę - odpowiedział Karl, wychodząc z pokoju I idąc w stronę recepcji.

     Mężczyzna podszedł do recepcji I spotkał się z Willem. 

- Musisz mi jakoś pomóc się stąd wydostać.

    Obaj zastanawiali się, jakim sposobem uciec.

- Mam pomysł - rzekł Karl - Weżniemy wózek z rzeczami do prania, ty się tam schowasz i cię stąd wydostanę. 

- Ale przecież nie masz odpowiedniego stroju do takich rzeczy - zauważył Will.

    Jako, że szatnia pielęgniarek znajdowała się niedaleko, Karl postanowił się tam przejść.

- Idę zobaczyć czy szatnia pielęgniarek jest zamknięta, a ty tu zostań.

- No dobrze - odpowiedział trochę zestresowany Will.

    Karl podszedł do drzwi szatni i pociągnął za klamkę. Drzwi okazały się być otwarte, więc wszedł i zabrał strój pielęgniarki. Wziął wózek i podjechał do Willa. 

- Schowaj się tutaj.

   Will schował się pod brudnymi ubraniami i pojechali. Musieli wyjechać na dwór, ponieważ pralnia znajdowała się obok głównego budynku szpitala. 

- Teraz! - krzyknął Karl.

   Will wyskoczył z wózka i uciekli w stronę ulicy.

- Dziękuję, że mi pomogłeś - powiedział Will. 

- To jeszcze nie koniec - zauważył z przerażeniem Karl.

   Odwrócił się za siebie i zobaczył...

środa, 2 lutego 2022

Rozdział 8 (Michał Barczak)

 - Teraz sobie pośpisz kilka godzin - powiedział Karl do Willa, który i tak go nie słyszał.

- A ty Basiu miej na niego oko - zaśmiał się Karl.

Po 12 godzinach po podaniu nieznanej substancji Will zaczął się wybudzać.

- O co tutaj im wszystkim chodzi ? - rozmyślał.

W tym momencie do pokoju weszła pielęgniarka ze szklanką wody I kilkoma tabletkami.

- Proszę natychmiast połknąć te tabletki – powiedziała.

- Oczywiście  - odpowiedział Will.

      Jednak tego nie uczynił. Oszukał, że połyka leki. Przez co nie zasnął i mógł przygotować plan działania.  Poczekał, aż się ściemni i wtedy ukradkiem uciekł z pokoju. Szedł długim, ciemnym korytarzem. Nagle ujrzał światło w jednym z pokoi. Zatrzymał się. Z sali dobiegały dziwne odgłosy.

- Co tam się wyprawia ? - pomyślał - Muszę koniecznie dostać się do tego pokoju.

     Schował się za filarem i czekał na moment, w którym bezpiecznie będzie mógł zajrzeć do tego pokoju.

czwartek, 6 stycznia 2022

Rozdział 7 (Antonina Sikora)

     Gdy Will się zaczął się budzić, zobaczył stojącego nad nim Karla i kilka pielęgniarek.

- Prawie nam uciekł - mówił do jednej z pielęgniarek Karl - będzie trzeba lepiej go pilnować.

- To prawda, nie możemy drugi raz do tego dopuścić - odpowiedziała.

- No i trzeba pilnować tego Leona, chociaż i tak nie może się ruszyć - dopowiedział szybko Karl, po czy wyszedł, bo zauważył, że Will się budzi.

- Gdzie ja jestem…? Halo Karl, Leon, co się dzieje? Pomocy! Błagam!!

- Nic się nie dzieje, nie bój się - odparła jedna z pielęgniarek, to tylko twoja wyobraźnia, wszystko sobie wymyśliłeś, nie ma żadnego Leona i Karla. Jestem ja i pani Bożenka, wszystko jest dobrze.

- Ale… ale jak? To, to przecież niemożliwe, ja…ja stąd przecież uciekłem i szedłem z Karlem do domu, o co tutaj chodzi?…

- Wydaje mi się, że to był tylko zły sen - powiedziała pani Bożenka -odpocznij teraz, wpadniemy tu niedługo z doktorem, który poda ci leki.

     Zdenerwowany Will próbował uporządkować myśli.

- To niemożliwe…p-przecież…to nie mogło tak być…- mówił do siebie Will - czy ja do reszty zwariowałem!!!-powiedział to, po czym zagapił się w podłogę.

     Gdy tak patrzył, zobaczył na niej kilka liści, dokładnie takich jakie rosły na drzewie, za którym się schowali, gdy w ich stronę szedł Karl.

- A, więc to prawda…wiedziałem, że to prawda! TAK…TAK!!!! - krzyknął zadowolony Will -wiedziałem, że nie wolno ufać temu typkowi…czemu go posłuchałem…ajj dałem ciała, niedobrze. Ja i Leon bylibyśmy teraz woli, gdyby nie on. No trudno…

   Do pokoju weszły pielęgniarki - pani Bożenka i pani Basia oraz doktor…wyglądał on bardzo znajomo, niósł strzykawkę z zielonym płynem. To Karl - szybko zorientował się Will. Tak, to na pewno on.

- Wiem, kim jesteś, doktorku - zwrócił się do Karla Will - to nie był sen, mam na to dowody -mówił, patrząc się na pielęgniarki.

     Lekarz i pielęgniarki wymienili spojrzenia, po czym roześmiali się.

- I co niby chcesz z tym zrobić? - spytała pani Basia - jesteś tu uwięziony tak czy tak…  hahahahahahah…

     Will chciał coś powiedzieć, lecz poczuł, że żyłę jego prawego przedramienia wypełnia jakaś substancja, spojrzał w tamtą stronę i ujrzał Karla z pustą strzykawką, po czym upadł bezwładnie na łóżko.

poniedziałek, 20 grudnia 2021

Rozdział 6 (Bruno Sypuła)

      Po dojechaniu na miejce ich oczom ukazał się całkiem spory dom. Gdy podeszli do drzwi, Will zobaczył krew na klamce.

-        - Widzisz to? - spytał się Will Karla.

-        - Ale co? - zapytał się Karl.

-        - A już nic - powiedział Will, przypominając sobie, że chyba znowu zaczynają się jego problemy z głową.

-       -  Dobra wcho... - Will nie zdążył nawet dokończyć zdania.  

             Obudził się w jakimś zakrwawionym pokoju z ogromnym bólem głowy. Nagle usłyszał czyjeś kroki w korytarzu. Lecz gdy wyszedł na korytarz, nikogo w nim nie było. Po chwili ktoś wbił mu coś ostrego w lewą rękę. Will czuł się na tyle senny i obolały, że od razu po ataku zaczął bardzo mocno krwawić i nagle zemdlał.

niedziela, 19 grudnia 2021

Rozdział 5 (Magdalena Deraszkiewicz)

     Will z przerażeniem odwrócił się i ujrzał wysokiego, postawnego mężczyznę, który pytającym wzrokiem patrzył to na Willa to na bezwładnego kolegę, który siedział obok.

- Przepraszam, a pan to kto? - zapytał Will.

- Jestem prywatnym detektywem. Mam na imię Karl. Wynajęła mnie siostra jednej z pacjentek tego szpitala. Próbuję się dowiedzieć, co się z nią stało, ponieważ od miesiąca nie żadnych informacji o niejakiej Emily.

     Will i uratowany pacjent, niejaki Leon patrzyli po sobie podejrzanym wzrokiem. Nie wiedzieli, czy ten przybysz mówi prawdę, czy tylko próbuje wzbudzić ich zaufanie. Will wstał i chcąc się czegokolwiek dowiedzieć więcej i upewnić się, co ten człowiek mówi jest prawdą, postanowił go sprawdzić.

- Pomożemy ci i powiemy, co wiemy -powiedział Will - ale musimy pojechać do domniemanej siostry poszukiwanej Emily i porównać, co wiemy.

- Dobrze -powiedział Karl.

Detektyw podszedł do Leona, naciągnął jego bezwładną rękę sobie na ramię, wziął go pod pachę i podniósł go w górę.

- Tam za rogiem stoi moje auto - rzekł detektyw i skinął Willowi, żeby szedł w tamtą stronę.

- Dobrze, więc jedźmy do niej i spróbujmy się czegoś dowiedzieć. Myślę, że razem coś wymyślimy.

    Wsiedli do auta i skierowali się na ulicę pełne innych aut. Były korki, więc droga trochę im zajęła. Po 30 minutach dojechali na miejsce.

poniedziałek, 6 grudnia 2021

Rozdział 4 (Victoria Fraska)

     Kiedy Will położył na ziemi sparaliżowanego mężczyznę, nagle usłyszeli stłumiony krzyk.

- GDZIE ON JEST?!?!

    Potem wszystko ucichło. Najpewniej przez panele wygłuszające, które były w tym dziwnym pokoju, reszta rozmowy była niemożliwa do usłyszenia.

- Czy... Czy to było o mnie...? - drżącym głosem zapytał mężczyzna.

- Pewnie tak - odpowiedział Will.

- Może oddalmy się stąd?

- Dobry pomysł.

   Po ostrożnym wzięciu mężczyzny na plecy zaczął powoli iść. Obaj byli zmęczeni i przerażeni, więc przez większość podróży panowała cisza.

- Pamiętasz może, jak masz na imię?

- Nie za bardzo... Chyba... Hmmm... Leon... Tak Leon...

- Dobrze, a wiesz co chcieli ci zrobić? - kontynuował rozmowę Will.

- Mówili coś o rynku, dobrych cenach i że nikt się nie domyśli. Podejrzewam...

 Nagle przerwał i zaczął się panicznie rozglądać.

- Cicho... - wyszeptał Leon, próbując podnieść ręke - Za drzewo... Tam...

    Will wykonał rozkaz i pośpiesznie pobiegł we wskazane miejsce. W pewnym momencie usłyszał coraz głośniejsze kroki.

- Halo, haloooo... Wiem, że tu jesteście... Nie ukrywajcie się...

niedziela, 28 listopada 2021

Rozdział 3 (Michał Stankowski)

 

Will siedział  na działce przez trzy dni i myślał jak rozwiązać zagadkę, która dręczyła go przez  cały czas.

- A jak w tym szpitalu naprawdę zabijają ludzi i poddają ich eksperymentom??!! – myślał sobie.

- Kto im pomoże, przecież nikt nic nie wie, pacjenci są odurzani lekami, a personel bardzo dobrze ukrywa prawdę – myślał z przerażeniem – musze coś zrobić!!!

    Po długim  namyśle postanowił włamać się w nocy do szpitala i zrobić przeszpiegi pokoi na piętrach, łącznie z piwnicą.

    Nadeszła noc. Will ubrany w czarny strój, kominiarkę i z plecakiem, w którym był łom i wytrychy, udał się do szpitala. Korytarze były puste, tylko migało światło lamp. Udał się na piętro, aby przeszukać pokoje, ale one były puste, nawet nie było w nich pacjentów, co Willa zaskoczyło jeszcze bardziej.

- Muszę udać się do piwnicy, może tam ich ukrywają pod przykrywką szpitala psychiatrycznego !!! – myślał sobie.

Idą ciemnym korytarzem,  potem schodami w dół, usłyszał ciche jęki i krzyki.

- Hm… hmm... au... au…  – nadchodziły z oddali.

- Mój boże, coś tutaj naprawdę się dzieje !!! – krzyknął Will!!

   Zaczął biec i szukać miejsca, z którego dochodziły jęki i syczenie z bólu. Dotarł do sali wyglądającej jak sala operacyjną, ale było tam ciemno, brudno i strasznie. Na środku stal brudny stół operacyjny, a obok stały różne stoły, na których leżały brudne i stare narzędzia chirurgiczne. Piły do cięcia czaszki i kości .

    Na stole leżał człowiek, który był przywiązany do stołu. Ubrany był w biały strój szpitalny.  Sala była pusta, tylko on tak się znajdował.

    Will podbiegł do mężczyzny, który miał knebel  w ustach, wyjął go i zapytał czy mężczyzna dobrze się czuje .

- Żyje pan??!! halo ?!! – zapytał przerażony Will.

- Tak, żyję , ale jestem na lekach, które mnie sparaliżowały, nie mogę się ruszać - powiedział mężczyzna - Proszę mi pomóc, zabrać mnie stąd, oni mi chcą zrobić coś złego!!

- Dobrze, proszę pana, uciekamy stąd  – powiedział Will .

     Wziął  mężczyznę na plecy i zaczął kierować się w stronę wyjść schodami, gdy nagle usłyszał kroki i ciche rozmowy dwóch osób. Był to lekarz i pielęgniarka, z którymi miał  wcześniej już kontakt.

- Wiedziałem, że coś tutaj się dzieje strasznego oraz że ci ludzie są w to zamieszani – powiedział Will do mężczyzny  - musimy uciekać !!

    Will i uratowany mężczyzna udali się na parter i do wyjścia. Nie było nigdzie ochrony, więc udało im się uciec z budynku.

poniedziałek, 15 listopada 2021

Rozdział 2 (Julia Lesicka)

     Will po 15 minutach wrócił do swojego pokoju. Był trochę niewyspany, więc chciał się zdrzemnąć, jednak bał się, że ktoś go może zabić. W końcu zmęczenie wzięło górę i zasnął. Po 4 godzinach obudził się i z przerażeniem zauważył, że jego łóżko jest zalane krwią. Spanikowany Will wyłamał drzwi i pobiegł po doktora.

- Pomocy, panie doktorze!

- Co się stało?

- Moje łóżko jest całe zalane krwią! 

*Chwila ciszy*

- To niemożliwe. Chodźmy  sprawdzić. 

Gdy zbliżali się do pokoju Williego, doktor stanął jak wryty. 

- Panie doktorze, czy wszystko w porządku?

- Tak, tak, tylko zastanawia mnie to, jak panu udało się wyłamać te drzwi? 

- Ja... .p...przepraszam. To ze strachu. 

- Nic nie szkodzi. Proszę się uspokoić, zaraz sprawdzimy, co pana tak zdenerwowało.

Doktor podszedł do łóżka i po chwili zaczął się śmiać. 

- Co pana doktora tak śmieszy? 

- To nie jest krew tylko sok malinowy. 

- Jak to? Jeszcze przed chwilą była tu krew .

- Coś panu się przewidziało. To pewnie nerwy, pójdę po tabletki.

*Myśli Willa* 

“Może nie nadaję się na  detektywa? Wszystkiego się boję, wszyscy uważają mnie za dziwoląga. Nie, ja się nie poddam, rozwiążę tę sprawę.”

    Przechodząc obok pokoju zabiegowego,  przypadkowo usłyszał rozmowę pielęgniarki i doktora. Zaintrygował go to, co usłyszał, więc postanowił  podsłuchać ich. 

- Musimy bardziej uważać, ponieważ jeden z naszych podopiecznych podejrzewa, że coś knujemy - szeptał doktor.

- Przepraszam,  chyba podałam za dużą dawkę  trucizny panu Zygmuntowi i polała mi się krew  - tłumaczyła się nerwowo pielęgniarka.

- To teraz trzeba podać ją panu Smithowi,  żeby nic nie powiedział policji.

- Ok, ale najpierw  muszę ją zrobić.

- Bierzmy się do roboty. 

     Mężczyzna,  po tym co usłyszał,  postanowił uciec ze szpitala. Nie było to jednak proste. Przez długi czas szukał wyjścia, musiał jeszcze oszukać ochronę. Wreszcie się wydostał i od razu pobiegł na swoją działkę, by wziąć się za rozwiązanie  zagadki. Początkowo chciał zawiadomić policję, ale zrezygnował, bo i tak nikt by mu nie uwierzył - przecież uciekł ze szpitala dla wariatów. O działce jeszcze nikt nie wiedział, bo oficjalnie należała do jego kumpla.

niedziela, 14 listopada 2021

Rozdział 1 (Nadia Imbierowicz)

     W miasteczku o nazwie Brixham znajdującym się w Wielkiej Brytanii został zamknięty w szpitalu psychiatrycznym 20 - letni William Smith. Mężczyzna miał urojenia, myślał, że każda osoba, jaką mija na ulicy, jest duchem. Nie mógł tego wytrzymać, dlatego postanowił, że jak zacznie zabijać duchy, to uwolni siebie i obroni cały świat. Kiedy został zamknięty na oddziale, musieli dać mu mocne środki nasenne i uspakajające. Gdy się uspokoił, rozbudził się.

- Gdzie ja jestem? - powiedział zachrypniętym głosem

*Cisza*

- Halo! Gdzie ja jestem! - powtórzył mężczyzna.

- Witam pana - odpowiedziała pielęgniarka.

- Dzień dobry, proszę mi powiedzieć, gdzie jestem! - krzyknął zdenerwowany.

- Jest pan w szpitalu psychiatrycznym - odpowiedziała i zaświeciły jej się oczy na czerwono.

    Pielęgniarka wyszła, zakluczając mężczyznę w białym, pustym pokoju. Po chwili Will usłyszał wbijanie noża w czyjeś ciało i krzyk. Bardzo się przestraszył i zaczął pukać w drzwi pokoju.

- Halo! Co tam się dzieje! Pomocy! - wrzeszczał zdenerwowany Will.

*Otwieranie zamka od drzwi*

- Witam. W czym mogę pomóc? - powiedział lekarz.

- Chyba kogoś tu zabijacie! Słyszałem, jak ktoś krzyczał! 

-Och, ha ha, to tylko nasza pielęgniarka zamyka nowe osoby w pokoju. Proszę się nie martwić, a teraz zapraszam za mną. - odparł lekarz.

    William poszedł za lekarzem, aby zjeść obiad. Gdy wrócił do pokoju, zauważył już przez drzwi, że ktoś tam siedzi.

- Mam kogoś nowego w pokoju? - spytał Will.

- Nie, nie... Czeka na pana pielęgniarka, ponieważ chce z panem porozmawiać - odpowiedział lekarz.

   Po długiej rozmowie, w czasie której Will czuł się nieswojo, nastał wieczór. Mężczyzna dostał koc i poduszkę bez zamków i guzików, aby się nie popełnił samobójstwa. Will przez całą noc bał się zmrużyć oko, a w środku nocy z sufitu zaczęła kapać krew. Rano Will, gdy mógł na 30 minut wyjść z pokoju, poszedł zobaczyć, co znajduje się nad jego pokojem. Było tam pomieszczenie, które wyglądało tak, jak jego pokój, więc musiało być to pomieszczenie osoby, która trafiła do tego szpitala. Przy śniadaniu rozmyślał, co mogło się stać w pokoju nad nim. Postanowił rozwiązać tę zagadkę i zostać detektywem..

Rozdział 15 (Victoria Fraska)

     O 6 rano Will wstał. Zaczął się rozglądać, był w swoim domu, jednak coś tu nie pasowało. Chwilę później uświadomił sobie, dlaczego. -...