sobota, 2 kwietnia 2022

Rozdział 13 (Julia Lesicka)

      Mężczyzna po chwili się ocknął i ujrzał uwięzionego klienta, z którym miał się spotkać. Okazało się, że nawiedzona sprzątaczka uwięziła Willego i jego klienta. 

- Czego pani od nas chce? - zapytał zdenerwowany Will.

- Dostałam zlecenie, żeby was tu uwięzić i przetrzymać, dopóki szef i szefowa nie przyjdą - powiedziała nawiedzona sprzątaczka. 

- Jeśli myśli pani, że nas zabiją, to pani się grubo myli - powiedział klient do sprzątaczki .

- To się jeszcze okaże, hahaha - powiedziała z przerażającym śmiechem sprzątaczka.

    Po kilku minutach szef i szefowa przyszli do kawiarni.

- No dzień dobry, Will - przywitał się szef. 

- Co pana do nas sprowadza? - zapytał mężczyzna.

-  Przyszliśmy was zabrać do psychiatryka - oznajmił szef. 

- O, nie ma mowy - powiedzieli w tym samym czasie Will i klient – no cóż, sami się prosiliście, będziemy musieli was wyciągnąć stąd siłą- oznajmił spokojnie szef. 

    Will i klient zaczęli się bić. Gdy pokonali sprzątaczkę, szefa i szefową, szybko uciekli z kawiarni i udali się prosto do domu Willego. 

 - Uff, całe szczęście, że udało nam się ich pokonać - westchnął klient. 

- No to prawda, a tak w ogóle, jak masz na imię? -zapytał Will.

- Jestem Paweł – oznajmił.

- Dobra, Paweł, to prześpijmy się, a jutro obgadamy plan, jak załatwić siedzibę szefa i szefowej, i jak ich załatwić. 

- Ok, dobranoc - pożegnał się Paweł.

niedziela, 27 marca 2022

Rozdział 12 (Nadia Imbierowicz)

       Spotkanie miało się odbyć o godzinie 16, więc Will prawie się na nie spóźnił, bo o 15.50 wyszedł z biura. Gdy był na miejscu, zobaczył, że w restauracji nie ma żadnego klienta, więc usiadł do stolika i chwycił telefon, aby zadzwonić do klienta.

- Masz ci los, nie mogę się dodzwonić - mówił do siebie

     Po chwili podeszła do niego kelnerka, która spytała się czy może mu w czymś pomóc.

-Nie, dziękuję, umówiłem się tutaj z moim klientem, ale nigdzie go nie widzę i nie mogę się do niego dodzwonić.

-Okey, rozumiem, w razie czego proszę mnie wołać.

    Kelnerka odeszła, a Will znudzony czekaniem pobrał sobie na telefon grę i zaczął w nią grać... Tak minęło 30 minut, a klienta nadal nie było. Will wszedł w kontakty i zadzwonił do szefa, lecz on nie odbierał. Nagle w restauracji zakluczyły się drzwi, lecz nikogo tam nie było widać. Will wstał i podszedł do lady i zaczął wołać obsługę.

- Haloo? Jest tam kto?

*Cisza*

- Halooo!

     Nikt nie odpowiadał, więc wszedł za ladę i poszedł zobaczyć, czy ktokolwiek jest w restauracji. Niestety, nikogo nie zastał... Został mu do sprawdzenia tylko kącik dla sprzątaczki. Uchylił lekko drzwi i zaglądnął do środka, Zobaczył tam stół operacyjny oblany krwią i kilka noży na podłodze. Wszedł dalej do pomieszczenia, aby zobaczyć je całe. Po chwili coś wyskoczyło mu przed twarz i zemdlał...

 

niedziela, 20 marca 2022

Rozdział 11 (Sebastian Majchrzycki)

   - Boo..

     William stanął w szoku. Duchy wróciły. Przypomniało mu się, dlaczego on w ogóle przybył do tamtego ośrodka.

- Will, coś się stało? - lecz go nie było.

    Nagle Adam poczuł ogromny ból w plecach, upadł na ziemie z wbitym nożem kuchennym.

    W lokalnych wiadomościach pojawił się artykuł o zmarłym Adamie Allenie, który został zamordowany w własnym mieszkaniu.  Ludzie mieszkający blisko miejsca zdarzenia siedzieli w domach przerażen,i gdyż sprawca nadal nie został aresztowany. 

    William zdawał sobie z tego sprawę, że jest uznawany za mordercę, ale to przecież jego duchy atakują, więc nazywa to działaniem prawdziwego bohatera, bo to on chce uratować świat od duchów. Wrócił na swoją działkę, która była cała porośnięta roślinami. Po jakże trudnej przeprawie przez krzaki dotarł do domu i poszedł się umyć, by zmyć krew z ubrań.

    Na następny dzień poszedł jak co dzień do pracy. Wszedł do biura z kawą dla siebie i swojej asystentki. Przepraszał za nieobecność, ale jak on to nazwał: „miał problemy rodzinne”.

- Ostatnio niebezpiecznie w tych czasach - powiedział współpracownik do Willa.

- Zgadza się - odpowiedział William

- To było blisko ciebie, co nie?

- Tak, lecz nie widziałem nic specjalnego wtedy.

      Dialog pomiędzy mężczyznami głównie skupiał się na temacie ostatnich zdarzeń, lecz nie była to jakaś poważna rozmowa.

     Mijały godziny w pracy, William zbierał się na spotkanie z klientem. Mieli spotkać się w znanej restauracji Dorsia.

czwartek, 17 lutego 2022

Rozdział 10 (Dawid Nowakowski)

 …, że pielęgniarki zaczęły go gonić. Chciały go złapać, by ponownie umieścić w ośrodku. Karl zastrzelił Basię i Nadię oraz powiedział, a nawet rozkazał Williemu:

- Dobra teraz uciekaj i tu nie wracaj oraz nikomu nic nie mów, ROZUMIESZ?!

Willi bardzo zestresowany odpowiedział.

- Tak.

    Zaczął uciekać. Na szczęście za rogiem zatrzymała się taksówka, więc udało mu się odjechać do domu. Niestety nie miał przy sobie pieniędzy, więc znowu musiał uciekać. Gdy odbiegł od taksówkarza, przez park poszedł do domu swojego kolegi Adama. 

- Adam, otwórz, to ja, Will.

    Niestety Adam nie otworzył, tylko odpowiedział:

- Jesteś poszukiwanym zbiegłym z psychiatryka, a także mówią, że masz urojenia, boje się, że mi coś zrobisz.

     Willi zaczął panikować.

- Proszę, otwórz, ci ludzie z psychiatryka chcieli mnie zabić, zabili Leona, błagam, wpuść mnie!

    Adam otworzył drzwi i zrobił mu kawę. Willi opowiedział mu o zdarzeniach w szpitalu i jego ucieczce. Następnie Adam powiedział, żeby to zgłosić na policję, ale on odpowiedział, że zrobią to jutro i zapytał kolegę czy będzie mógł u niego odpocząć i przenocować. Adam się to zgodził. W nocy Williego męczyły koszmary, że pielęgniarki go znowu złapały, lecz to był tylko sen. Rano wyszedł z towarzyszem, aby iść zgłosić na policję całe zdarzenie.  Wtedy nagle zadzwonił do niego nieznany numer i powiedział........

poniedziałek, 14 lutego 2022

rozdział 9 (Łukasz Matuszak)

   Nadszedł moment na sprawdzenie, co kryje się za drzwiami pokoju. Zaciekawiony Will wyszedł zza filara, podszedł do drzwi I ujrzał kobietę, która krzyczała na cały budynek. Jako że Will znajdował już się poza pokojem, z którego uciekł, postanowił wydostać się z psychiatryka. Zauważył, że przy recepcji nikogo nie ma, więc podszedł do biurka I zauważył, że leży na nim telefon. Zabrał go, wpisał numer do Karla I zadzwonił.

- Halo? Cześć Karl, to ja Will. Jestem przy recepcji I próbuję się stąd wymknąć. Chciałbyś mi pomóc ?

- Jasne, już idę - odpowiedział Karl, wychodząc z pokoju I idąc w stronę recepcji.

     Mężczyzna podszedł do recepcji I spotkał się z Willem. 

- Musisz mi jakoś pomóc się stąd wydostać.

    Obaj zastanawiali się, jakim sposobem uciec.

- Mam pomysł - rzekł Karl - Weżniemy wózek z rzeczami do prania, ty się tam schowasz i cię stąd wydostanę. 

- Ale przecież nie masz odpowiedniego stroju do takich rzeczy - zauważył Will.

    Jako, że szatnia pielęgniarek znajdowała się niedaleko, Karl postanowił się tam przejść.

- Idę zobaczyć czy szatnia pielęgniarek jest zamknięta, a ty tu zostań.

- No dobrze - odpowiedział trochę zestresowany Will.

    Karl podszedł do drzwi szatni i pociągnął za klamkę. Drzwi okazały się być otwarte, więc wszedł i zabrał strój pielęgniarki. Wziął wózek i podjechał do Willa. 

- Schowaj się tutaj.

   Will schował się pod brudnymi ubraniami i pojechali. Musieli wyjechać na dwór, ponieważ pralnia znajdowała się obok głównego budynku szpitala. 

- Teraz! - krzyknął Karl.

   Will wyskoczył z wózka i uciekli w stronę ulicy.

- Dziękuję, że mi pomogłeś - powiedział Will. 

- To jeszcze nie koniec - zauważył z przerażeniem Karl.

   Odwrócił się za siebie i zobaczył...

środa, 2 lutego 2022

Rozdział 8 (Michał Barczak)

 - Teraz sobie pośpisz kilka godzin - powiedział Karl do Willa, który i tak go nie słyszał.

- A ty Basiu miej na niego oko - zaśmiał się Karl.

Po 12 godzinach po podaniu nieznanej substancji Will zaczął się wybudzać.

- O co tutaj im wszystkim chodzi ? - rozmyślał.

W tym momencie do pokoju weszła pielęgniarka ze szklanką wody I kilkoma tabletkami.

- Proszę natychmiast połknąć te tabletki – powiedziała.

- Oczywiście  - odpowiedział Will.

      Jednak tego nie uczynił. Oszukał, że połyka leki. Przez co nie zasnął i mógł przygotować plan działania.  Poczekał, aż się ściemni i wtedy ukradkiem uciekł z pokoju. Szedł długim, ciemnym korytarzem. Nagle ujrzał światło w jednym z pokoi. Zatrzymał się. Z sali dobiegały dziwne odgłosy.

- Co tam się wyprawia ? - pomyślał - Muszę koniecznie dostać się do tego pokoju.

     Schował się za filarem i czekał na moment, w którym bezpiecznie będzie mógł zajrzeć do tego pokoju.

czwartek, 6 stycznia 2022

Rozdział 7 (Antonina Sikora)

     Gdy Will się zaczął się budzić, zobaczył stojącego nad nim Karla i kilka pielęgniarek.

- Prawie nam uciekł - mówił do jednej z pielęgniarek Karl - będzie trzeba lepiej go pilnować.

- To prawda, nie możemy drugi raz do tego dopuścić - odpowiedziała.

- No i trzeba pilnować tego Leona, chociaż i tak nie może się ruszyć - dopowiedział szybko Karl, po czy wyszedł, bo zauważył, że Will się budzi.

- Gdzie ja jestem…? Halo Karl, Leon, co się dzieje? Pomocy! Błagam!!

- Nic się nie dzieje, nie bój się - odparła jedna z pielęgniarek, to tylko twoja wyobraźnia, wszystko sobie wymyśliłeś, nie ma żadnego Leona i Karla. Jestem ja i pani Bożenka, wszystko jest dobrze.

- Ale… ale jak? To, to przecież niemożliwe, ja…ja stąd przecież uciekłem i szedłem z Karlem do domu, o co tutaj chodzi?…

- Wydaje mi się, że to był tylko zły sen - powiedziała pani Bożenka -odpocznij teraz, wpadniemy tu niedługo z doktorem, który poda ci leki.

     Zdenerwowany Will próbował uporządkować myśli.

- To niemożliwe…p-przecież…to nie mogło tak być…- mówił do siebie Will - czy ja do reszty zwariowałem!!!-powiedział to, po czym zagapił się w podłogę.

     Gdy tak patrzył, zobaczył na niej kilka liści, dokładnie takich jakie rosły na drzewie, za którym się schowali, gdy w ich stronę szedł Karl.

- A, więc to prawda…wiedziałem, że to prawda! TAK…TAK!!!! - krzyknął zadowolony Will -wiedziałem, że nie wolno ufać temu typkowi…czemu go posłuchałem…ajj dałem ciała, niedobrze. Ja i Leon bylibyśmy teraz woli, gdyby nie on. No trudno…

   Do pokoju weszły pielęgniarki - pani Bożenka i pani Basia oraz doktor…wyglądał on bardzo znajomo, niósł strzykawkę z zielonym płynem. To Karl - szybko zorientował się Will. Tak, to na pewno on.

- Wiem, kim jesteś, doktorku - zwrócił się do Karla Will - to nie był sen, mam na to dowody -mówił, patrząc się na pielęgniarki.

     Lekarz i pielęgniarki wymienili spojrzenia, po czym roześmiali się.

- I co niby chcesz z tym zrobić? - spytała pani Basia - jesteś tu uwięziony tak czy tak…  hahahahahahah…

     Will chciał coś powiedzieć, lecz poczuł, że żyłę jego prawego przedramienia wypełnia jakaś substancja, spojrzał w tamtą stronę i ujrzał Karla z pustą strzykawką, po czym upadł bezwładnie na łóżko.

Rozdział 15 (Victoria Fraska)

     O 6 rano Will wstał. Zaczął się rozglądać, był w swoim domu, jednak coś tu nie pasowało. Chwilę później uświadomił sobie, dlaczego. -...